ROZDZIAŁ III
- Padam, chcę zasnąć i się nie obudzić. Powiedziałam na co Rolly uśmiechnął się i zdjął z siebie bluzkę i odrzucił na bok. Długo nie musiałam czekać by położył się obok. Nawet nie zapaliliśmy światła. Przez wielkie tarasowe okno wpadał lekki, orzeźwiający wiatr dolatujący od gorących fal oceanu, z oddali widoczna była niewielka smuga światła latarni. Czułam bliskość Rolly'ego i to mnie uspokajało, nie dbałam o to co będzie dalej, ale tej nocy potrzebowałam mieć go blisko siebie, wszystko inne było nieważne. W mgnieniu oka usnęłam, nawet nie wiem kiedy, nie wiem też jak długo spałam, gdy nagle zerwałam się z poduszki zlana potem, ciężko łapiąc oddech. Dosłownie jak na komendę, Rolly objął mnie:
- Kylie, co się stało? Nie odpowiadałam próbując złapać tlen, szarpnął mnie za ramiona jakby chcąc wybudzić, spojrzałam na niego mokra od potu.
- Co się stało? Ponowił pytanie. Spojrzałam na niego i pokiwałam przecząco głową, bo tak naprawdę to nie wiedziałam jaki koszmar złapał mnie w swoje objęcia zanim udało mi się wybudzić.
- Nie wiem, nie pamiętam.
- Tutaj jesteś bezpieczna. Pogłaskał mnie po policzku a ja skinęłam głową w geście, że doskonale o tym wiem.
Fenomenem Thorne'a było to, że zawsze wiedział co powiedzieć by uspokoić emocje, ale i Rolly'emu zdarzało się mu chwilami dorównać. Spojrzał mi w oczy a ja poczułam się jak mała dziewczynka, która widzi go po raz pierwszy w życiu . Często tak właśnie przy nim się czułam. Tak samo jak czułam, że mam moralnego kaca wobec niego. Ilekroć Rolly stawiał się do pionu i próbował ułożyć sobie życie z inną kobietą, wracałam do niego jak bumerang tylko po to, żeby znowu go porzucić. To nie dawało mi spokoju i nie mogłam pozbyć się wrażenia, że jestem w stosunku do niego nie w porządku, a jednak nie potrafiłam inaczej, nie potrafiłam ani zostać ani nie wracać. On z kolei rzucał wszystko i wszystkich by tylko móc oddać się chwili ze mną.
Kiedy nad ranem się przebudziłam, Rolly'ego nie było obok. Najwyraźniej romantyczne poranki z kawą do łóżka już dawno były poza nami. Tak naprawdę to byliśmy jak stare małżeństwo, które dotarło się wieki temu a teraz przechodzi fazę o nazwie rutyna.
Kiedy po paru minutach zeszłam na dół ubrana, Rolly siedział w kuchni z kawą i rozmawiał przez słuchawkę z Rolly'm, nie przerywając rozmowy podszedł do mnie i musnął mnie w policzek. Spojrzałam zaniepokojona, czy oby na pewno nie popełniłam błędu spędzając z nim noc? Zazwyczaj po takich wydarzeniach bez specjalnych ceregieli szybko wracaliśmy do rzeczywistości i zapominaliśmy o sprawie. Tym razem było inaczej. Podeszłam do czajnika i zaczęłam parzyć kawę.
- Jak tylko będą wszyscy to daj znać, niech J.T się nimi zajmie. Rozłączył słuchawkę i spojrzał na mnie, uśmiechnął się pod nosem.
- Wyspana?
Uśmiechnęłam się a Rolly sięgając cukier ze szafki musnął swoją ręką po mojej talii.
- Do śmierci chyba już się nie wyśpię.
- W końcu się wyśpisz.
Spojrzałam podejrzliwie
- I może jeszcze powiesz, że na twoim ramieniu co?
Teraz to on szeroko się uśmiechnął.
- Kto wie? Odparł bardzo z siebie zadowolony.
- Niedoczekanie Twoje . Nie musimy już jechać?
Zapytałam, bo z niewiadomych powodów zaczęłam się czuć jakoś nieswojo w obecności Rolly'ego.
- Widzę, że chcesz się szybko ulotnić?
Spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Asir wie, że to jesteś?
Zapytał znienacka, spojrzałam poważnie. A więc jednak, czy o czymś nie wiedziałam? Nie odpowiedziałam, ale rzeczywiście po chwili namysłu nagle w moje myśli wdarł się Asir.
- Ile mamy czasu? Rolly spojrzał spod łba.
- Prawie pięć godzin jak nie lepiej, mają poślizg. Skinęłam głową i poczułam, robi się między nami gęsta atmosfera. I nagle rozległ się dzwonek do drzwi, odetchnęłam z ulgą, choć z drugiej strony wiedząc, że do twierdzy Rolly'ego niewiele osób ma dostęp - zaniepokoiłam się. Rolly poszedł otworzyć a ja po minucie usłyszałam znajome głosy, zbyt znajome. Były coraz bliżej, w końcu do kuchni wszedł Rolly z Cole'm i Jesse, akurat kiedy zdążyłam zapalić papierosa. Jesse uśmiechnęła się szeroko, za to Cole miał niewyraźną minę. Poczułam się nieswojo, Jesse wyczuła od razu:
- Rolly zostawiam Ci tylko plany do akceptacji i uciekamy.Rolly wziął od Jesse tableta a ja szybko wypaliłam.
- Na mnie też już pora, Jesse jesteś swoim autem?
- Tak. Odpowiedziała patrząc na mnie pytająco.
- Podrzucisz mnie do domu? Rolly'emu najwyraźniej się to nie spodobało, Cole spojrzał na Jesse.
- A co ze mną?
Jessse od razu połapała się w sytuacji i wypaliła:
- Przyjedziesz z Rolly'm, prawda Rolly?
Rolly kiwnął potakująco głową a Cole podszedł do ekspresu i nalał sobie kawy.
- Gotowa?
Jesse spojrzała na mnie.
- Tak, możemy iść. Już miałam wychodzić kiedy obróciłam się i spojrzałam na Rolly'ego, uśmiechnęłam się delikatnie.
- Rolly...
Spojrzał na mnie
- Dziękuję.
Skinął głową, Jesse i Cole spojrzeli na Rolly'ego, po czym na mnie a ja skierowałam się do wyjścia. Jesse jeszcze chwilę postała i widząc jak zamykają się za mną drzwi podeszła do Roll'ego z karcącą miną i pogroziła mu palcem.
- Nie baw się tak. Po czym poszła, ale Rolly stał niewzruszony. Cole po tych słowach uśmiechnął się pod nosem i schylił głowę.
Kiedy Kim weszła do samochodu spojrzała na mnie. Milczałam, oparta o szybę. Chwilę siedziałyśmy w milczeniu, ale czułam, że jak się nie wytłumaczę, to Jesse nigdy nie odjedzie, w końcu niespodziewanie buchła śmiechem.
- Co to miało być?? Powiesz mi?? Widząc jej minę i ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Jesse jednak nie przestawała na mnie patrzeć, ale, że milczałam w końcu zapaliła silnik i odjechała prosto pod mój dom. Z radia wydobywała się rytmiczna muzyka Florance The Machine, kiedy dojechałyśmy pod mój dom, muzyka nadal grała, wysiadłam z samochodu i spojrzałam na podjazd domu obok. Stał na nim Tony, chyba też dopiero podjechał. Na mój widok skinął z delikatnym uśmiechem głową, spojrzałam na niego, odwzajemniłam uśmiech, po czym weszłam do domu. Zaraz za mną weszła Jesse zatrzaskując za sobą drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz