ROZDZIAŁ II
To był dla mnie koszmarny dzień, czułam się zmęczona psychicznie, fizycznie, emocjonalnie... Gdy dotarłam w końcu do domu, byłam tak przesiąknięta wodą , że ubrania wydawały się ciężkie niczym zbroja. Przy wejściu zrzuciłam buty i zaczęłam po kolei ściągać ubrania kierując się pod prysznic. Gdy w końcu dotarłam i odpuściłam wodę, szyby kabiny zaparowały a ja poczułam przyjemne ciepło, zupełnie tak jakby woda zmywała ze mnie po kolei wszystkie grzechy tego świata. W końcu zakręciłam wodę i sięgnęłam po ręcznik, owinęłam się nim ciasno a gdy spojrzałam....
No właśnie, we fotelu ze szklanką burbonu siedział Rolly. Westchnęłam ciężko, po czym bezceremonialnie zrzuciłam z siebie ręcznik i zaczęłam się ubierać. Rolly nie powiedział słowa, ale czułam, że mnie studiuje, ubrałam na siebie luźną, rozciągniętą koszulkę z krótkim rękawem, po czym sięgnęłam do szuflady po bieliznę:
- Widzę, że już nikt nie czeka na zaproszenie, przychodzicie tu jak do jakiegoś burdelu...
Ubrałam majtki i stanik, po czym spojrzałam surowo.
- Dlaczego to robisz? Zapytał, po czym odstawił szklankę i stanął na przeciwko mnie.
- A co ja takiego robię? Tym razem ja spojrzałam badawczo.
- Dzwonił do mnie Asir. Powiedział a ja nie wiem dlaczego ale roześmiałam się.
- I co? Poskarżył się? Bo nie rozumiem, przysłał Ciebie bo sam nie miał odwagi?
- Asir zrezygnował z ochraniania Cię. Dziwnie się poczułam, ale wiele nie myśląc wypaliłam:
- Wreszcie jakaś dobra wiadomość dzisiaj. Wzięłam butelkę alkoholu stojącego na stole, po czym jednym haustem wypiłam pół butelki. Rolly spojrzał na mnie z dezaprobatą.
- Nie potrzebuję ochrony, niech idzie w diabły, im dalej jest ode mnie, tym jest bezpieczniejszy. Znowu pociągnęłam z butelki, tym razem nie wytrzymał, wyrwał mi butelkę po czym ujął za nadgarstki:
- Dlaczego to robisz? Zapytał. Spuściłam wzrok, ale ujął moją twarz i spojrzał mi w oczy.
- Nie jesteś taka, znam Cię. Poczułam się bezsilna, znał mnie jak nikt, ale właśnie dlatego musiałam zaprzeczyć:
- Nie znasz! Wypaliłam, - nikt mnie nie zna i lepiej niech tak zostanie Wyrwałam mu się.
- Kim na Ciebie nie czeka? Uśmiechnął się pod nosem i znowu podszedł bliżej.
- Kim to tylko kumpela, nic nas nie łączy, ale myślałem, że to Twoja przyjaciółka.
- Ja już nie mam przyjaciół. Spojrzałam poważnie i czułam napływające do oczu łzy, na które wiedziałam, że nie mogę sobie pozwolić.
- Nie mam nikogo, wszystko mi zabraliście, jak tylko pozwolę się komuś do mnie zbliżyć.... Przełknął ciężko ślinę i pokiwał głową.
- Po co ja Ci to mówię, przecież Ty to wszystko wiesz, więc przestań udawać, że Ci na mnie zależy, bo Tobie na nikim nie zależy, nigdy nie zależało. Widziałam, że moje słowa go bolą choć nie pokazywał emocji.
- Chcę wreszcie sama podejmować decyzje a nie być tylko sterowana, mam dosyć słuchania dobrych rad bo wszyscy wiedzą lepiej ode mnie czego potrzebuję, więc jeśli postanowię dokonać na sobie autodestrukcji, proszę, żebyś to kurwa wreszcie uszanował!!
Nie widział mnie takiej, nie znał mnie takiej i chyba nie chciał znać. W tym jednym momencie, chyba wreszcie zrozumiał, że nikt już nie będzie miał prawa decydować za mnie. Popatrzył jeszcze przez chwilę po czym skinął głową i wyszedł. Po chwili usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Wzdrygnęłąm . Łzy jednak popłynęły. W tym całym chaosie doskonale wiedziałam, że im mniej będę miała ludzi wokół siebie , tym mniej ich zginie a mimo to poczułam się taka samotna, zagubiona....
W czasie kiedy ja bez celu snułam się po domu zamiast iść spać, Rolly wszedł na oddział, na którym o dziwo roiło się od ludzi. Tej nocy nikt z nas nie spał, Rolly spojrzał na Asira porozumiewawczo, po czym kiwnął głową na nie. Oczy Asira zapłonęły, ostatni as w rękawie jakiego posiadał - nie zadziałał. Rolly wszedł na salę treningową, wszyscy ćwiczyli, również Kim. Rolly nawet na nią nie spojrzał, za to ona na niego, w tej jednej chwili kiedy Rolly zrzucił z siebie skórzaną kurtkę i zaczął bez opamiętania uderzać w worek, jego chłód był tak wymowny jak nigdy. Chwilę nie potrwało, obrócił się w podskoku i podwójnym kopnięciem uderzył w worek, który po prostu pękł. Wszyscy stanęli w bezruchu. J.T podszedł szybkim krokiem i stanął tuż przy Rolly'm.
- Szefie wszystko ok? Rolly ocknął się.
- Tak, przepraszam. J.T kiwnął głową a Rolly chwilę jeszcze postał, po czym wyszedł z sali. Dosłownie w tym samym momencie weszłam do operacyjnego drzwiami na przeciwko, nasze oczy spotkały się. Ubrana cała na czarno spojrzałam chłodno kierując się do gabinetu w naszej nowej siedzibie, Colin spojrzał nieśmiało zza komputera a kiedy w przelocie rzuciłam :
- Colin do mnie, weź sprzęt. Colin wstał na baczność niczym w wojsku i bez namysłu chwycił przenośnego palntopa. Stanęłam obok fotela i spojrzałam na Colina, wskazałam miejsce na obrotowym fotelu:
- Siadaj. Colin usiadł w pośpiechu, był przerażony, mimo to nie zadawał pytań.
- Uruchom szyfrator ze znikającym tekstem gama.
Wstukał coś z pełną powagą sytuacji i spojrzał niepewnie, zerknęłam na niego odpalając papierosa.
- Jest jakiś problem?
- Tak jakby.
- Colin mów jaśniej, nie lubię zagadek. Powiedziałam z rozgoryczeniem w głosie. Dosłownie w tym samym momencie do gabinetu wszedł Rolly - jak zawsze w pełnym skupieniu, spojrzał na mnie. Zbliżył się do Colina doskonale orientując się w sytuacji, bo przecież po to był u mnie owego wieczoru. Zbliżył oko do czytnika na ekranie, po czym wyświetlił się napis: ODCZYT PRAWIDŁOWY, WERYFIKACJA DWU ETAPOWA, ZBLIŻ DRUGI KOD. Rolly spojrzał na mnie:
- Teraz ty. Spojrzałam niepewnie, po czym podeszłam do laptopa, Colin spuścił głowę.
- Bez obaw, nie wciągnie Cię do środka. Usłyszałam znajomy głos po czym w drzwiach pojawił się Asir. Zupełnie jak na komendę i przyznam, że był bardzo z siebie zadowolony. Zbliżyłam swoje oko do czytnika, zeskanował moją siatkówkę, po czym na ekranie pojawił się kolejny napis: WERYFIKACJA PRAWIDŁOWA, ROZPOCZĘTO SZYFROWANIE
Asir spojrzał na Colin'a a na ekranie pojawiły się zdjęcia, na jednym z nich była Jesse, Colin aż odskoczył a Rolly i Asir zaczęli się podśmiechiwać. Byli nadzwyczaj rozbawieni jak na zaistniałą sytuację. Rolly spojrzał na Colin'a, a ten od razu wypalił:
- Od początku wiedziałem, że coś jest z nią nie tak.
- Colin skup się. Powiedziałam szorstko.
Do każdej z tych osób wyślij wiadomość.
- Jaką? - zapytał i spojrzał na Rolly'ego, a ten bez zastanowienia odpowiedział.
- KRYPTONIM NINA.
Spojrzałam na Rolly'ego, po czym na Asir'a i ciężko przełknęłam ślinę. Colin zaczął stukać na klawiaturze wypowiedziane hasło. Za każdym razem kiedy napis się pojawiał, po sekundzie dosłownie znikał. W końcu wysłał po raz ostatni, obraz zrobił się czarny i wszystko zniknęło. Po dosłownie chwili pojawił się napis: TWOJA SESJA WYGASŁA. Colin zamknął niepewnym ruchem palntopa, po czym spojrzał na nas wszystkich, staliśmy w skupieniu:
- Co teraz? Spojrzał na nas. Rolly przycisnął dwa guziki w zegarku.
- Czekamy, czas liczymy od teraz, sześć i pół godziny. Możesz iść na kawę.
W tym samym momencie zegarki Jesse i Cole'a zawibrowały. Spojrzeli oboje na siebie porozumiewawczo i oboje skierowali się do gabinetu, w którym staliśmy. Colin akurat chwycił za klamkę drzwi by iść po kawę, kiedy prosto na niego weszła Jesse. Uśmiechnęła się szeroko a Colinowi omal nie wypadł palntop. Odsunął się na bezpieczną odległość i obszedł Jesse łukiem. Cole zaczął się śmiać, po czym spojrzał na Rolly'go.
- Ile mamy czasu? Zapytał.
- Sześć i pół godziny. Asir z zadowoleniem klasnął w dłonie i uśmiechnął się najmocniej jak tylko mógł, po czym spojrzał na Jesse:
- Doskonale. Jesse? Spojrzała na niego.
- Zapraszam Cię na drinka. Jesse nie kryła zdziwienia, spojrzała ukradkiem na mnie jakby szukając aprobaty, skinęłam głową, że nie mam nic przeciwko. Nagle napięcie z głosu Jesse zeszło.
- Skoro stawiasz, to prowadź, ale jeden drink, muszę się wyspać. Asir ręką wskazał na drzwi, po czym oboje wyszli z gabinetu, Cole podszedł do Rolly'ego a ten na niego
- Wyśpij się, widzimy się rano.
Cole posłusznie skinął głową, po czym również wyszedł. Rolly spojrzał na mnie, stałam nieruchomo przy szklanych drzwiach obserwując krzątających się na dole agentów. Wiedziałam, że lawina ruszyła, on też to wiedział, byłam jednak zbyt zmęczona i na zbyt wielkim podpiciu żeby o tym myśleć. Jak nigdy dotąd wbrew temu co wcześniej powiedziałam Rolly'emu, oczekiwałam od niego reakcji, jakiejkolwiek. Zbliżył się do mnie, spojrzał mi głęboko w oczy, po czym powiedział łagodnym głosem:
- Odwiozę Cię do domu. Wyciągnął do mnie rękę a ja wiele nie myśląc podałam mu swoją, po czym wyszliśmy z oddziału. Z oddali zauważyła to Kim i spuściła głowę, po czym zniknęła za ścianą szatni.