piątek, 24 lipca 2026

ROZDZIAŁ VIII

ROZDZIAŁ VIII
Kiedy wylądowaliśmy, wszyscy udali się wprost na oddział, szłam pierwsza, czułam, że setki oczu wpatruje się we mnie, ale nawet nie spojrzałam, zaraz za mną szedł Rolly, Asir i reszta oddziału wraz z uwolnionymi agentami. Podeszłam bez słowa do J. T, położyłam na blacie pobraną broń i odeszłam tak jakby J. T nie istniał. Tony obserwował tą całą sytuację z góry jakby oceniał mnie w jakiś kryteriach. Zniknęłam wszystkim z oczu i poszłam na dwór zapalić, nikt nawet nie próbował iść za mną. J. T spojrzał na Rolly'ego, lecz ten też milczał, odszedł prosto na salę treningową, doskonale wiedział co czułam, tylko Asir zdawał się nie przejmować zaistniałą sytuacją. Był opanowany i chłodny jak to zawsze miał w zwyczaju. Skierował się schodami prosto do Tony'ego i stanął obok niewzruszony. Tony nawet na niego nie spojrzał, zapierał się jakby obu rącz na poręczy. Miał poważną minę.
- Znienawidzi cię za to wiesz o tym. 
- Jakoś przeżyję, to duża dziewczynka, poradzi sobie - powiedział z cwaniacką miną. 
- Nie zapominaj, że masz ją chronić - powiedział Tony spokojnie. 
- To nie jest takie proste. 
Tony uśmiechnął się spokojnie. 
- Gdyby było, nie zlecałbym tego tobie. 
- Ciężko chronić kogoś kto tej ochrony nie chce, zrozumcie wreszcie, że Kylie odkąd stała się Niną wymkneła się spod kontroli. 
- Nie chcę tego słuchać. 
- A może powinieneś, bo wtedy może byś zrozumiał że nie idzie już za nią nadążyć. 
- Może zbyt słabo się starasz? 
Asir zacisnął zęby. 
- Kylie jest jak czarna wdowa, kopuluje a potem zabija, nie pisałem się na to. 
- Ciężko znosisz porażki. 
- Żebyś wiedział. 
- To może powinieneś nad tym popracować, w końcu ją kochasz. 
-  Kochałem jej poprzednie wcielenie, to co zostało.... To bardziej chęć uduszenia jej za lekkomyślność. 
- Tak bym tego nie nazwał. 
- Nie? A jak?
- Myślisz, że Kylie to rozpuszczona nastolatka bo nie możesz za nią nadążyć, ale to odpowiedzialność a nie brak rozwagi nią kieruje. 
Asir spojrzał ze zdziwieniem. 
- Odpowiedzialność? - Tony skinął potakująco głową. 
- Stara się żebyś czuł do niej niechęć, bo tak jej łatwiej,  izoluje wszystkich nie dlatego, że tego chce,  każdy kto znajduje się zbyt blisko niej narażony jest na niebezpieczeństwo i ona doskonale o tym wie. Zapamiętaj sobie, Kylie jest perfekcjonistką, nie kieruje się egoizmem, jest doskonała i odsuwając się od was, po prostu chce was chronić. 
Asir spojrzał poważnie na Tony'ego
- Dużo o niej wiesz. 
- Była żoną mojego brata a to znaczy, że jest niezwykła. 
Tony odszedł a Asir zamyślił się. 
Powoli na oddziale robiły się pustki, nasze oddziały wraz z uratowanymi agentami, postanowili świętować to, że przeżyli. Nikt chyba już nie pamiętał o Vanessie, tak mi się przynajmniej wydawało. Rzeczywistość była inna, podczas gdy ja siedziałam na podłodze w szatni ocierając łzy, Cole ku pamięci Vanessy wzniosł kieliszek i to samo zrobili pozostali, światła były pogaszone a na stole stały pozapalane świeczki. 
Tony akurat szedł do automatu po kawę gdy zauważył światło w szatni i już miał je gasić, gdy spojrzał, że siedzę zapłakana na podłodze. Spojrzeliśmy na siebie, Tony podszedł niepewnym krokiem nieco bliżej a jednak w pewnej odległości :
- Kylie? - ciężko nabrał powietrza na mój widok. 
- Nie wiem co powiedzieć, nigdy nie widziałem cię takiej....
Dokończyłam za niego
- Bezbronnej?
W tym samym momencie do swojej szafki podszedł Asir jakby nigdy nic i chyba próbował rozluźnić atmosferę. 
- Łuu, miło popatrzeć jak królowa lodu topi się. 
W oka mgnieniu wstałam na równe nogi:
- Zabiję cię!
Zerwałam się do niego, Asir cofnął się a Tony wystawił rękę zagradzajac mi drogę, odbiłam się niczym od bryły betonu, nie wiedziałam skąd u niego taka siła. 
Asir spojrzał na Tony'ego
- A nie mówiłem? Mój czar prysł, poszedł a Tony opuścił rękę, wściekła podeszłam do szafki, uderzyłam w nią ze złością pięścią po czym kopnęłam, na to wszedł Rolly, spojrzał na Tony'ego jakby czekając na pozwolenie, a gdy ten  kiwnął głową i pokazał oczami na mnie a sam wyszedł, Rolly podszedł bliżej i oparł się o szafkę obok, w którą nie zdążyłam uderzyć. Ciężko dyszałam z trudem przełykając łzy
-  Naucz mnie tego na nowo. 
- Czego? Spojrzałam na niego :
- Naucz mnie na nowo wyłączać emocje, chcę żebyś to we mnie zgasił. 
- Kylie, nie jesteś taka. 
- Ale chcę być! Podniosłam głos, chcę żebyś wyłączył mi człowieczeństwo, chcę przestać czuć, inaczej zwariuję rozumiesz?! Nigdy Cię o nic nie prosiłam a teraz proszę możesz to dla mnie zrobić ?
- Kylie... 
- Możesz?!!- spojrzałam błaganie. 
Kiwnął głową potakujaco. 
- Spróbuję. 
Kiwnęłam głową, otarłam łzy i wyszłam z szatni, kierując się do rozsuwanych drzwi, idąc przez główną salę, Tony spojrzał z góry na mnie z taką jakąś czułością w wyrazie swojej twarzy jak nigdy przedtem. Wyszłam z oddziału, po chwili z szatni wyszedł również Rolly, przystanął i również spojrzał na Tony'ego, ale jego wyraz twarzy już zdążył się zmienić ponownie na kamienną . Rolly ruszył przed siebie i po chwili zniknął za drzwiami oddziału. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz