Kiedy wylądowaliśmy, wszyscy udali się wprost na oddział, szłam pierwsza, czułam, że setki oczu wpatruje się we mnie, ale nawet nie spojrzałam, zaraz za mną szedł Rolly, Asir i reszta oddziału wraz z uwolnionymi agentami. Podeszłam bez słowa do J. T, położyłam na blacie pobraną broń i odeszłam tak jakby J. T nie istniał. Tony obserwował tą całą sytuację z góry jakby oceniał mnie w jakiś kryteriach. Zniknęłam wszystkim z oczu i poszłam na dwór zapalić, nikt nawet nie próbował iść za mną. J. T spojrzał na Rolly'ego, lecz ten też milczał, odszedł prosto na salę treningową, doskonale wiedział co czułam, tylko Asir zdawał się nie przejmować zaistniałą sytuacją. Był opanowany i chłodny jak to zawsze miał w zwyczaju. Skierował się schodami prosto do Tony'ego i stanął obok niewzruszony. Tony nawet na niego nie spojrzał, zapierał się jakby obu rącz na poręczy. Miał poważną minę.
- Znienawidzi cię za to wiesz o tym.
- Jakoś przeżyję, to duża dziewczynka, poradzi sobie - powiedział z cwaniacką miną.
- Nie zapominaj, że masz ją chronić - powiedział Tony spokojnie.
- To nie jest takie proste.
Tony uśmiechnął się spokojnie.
- Gdyby było, nie zlecałbym tego tobie.
- Ciężko chronić kogoś kto tej ochrony nie chce, zrozumcie wreszcie, że Kylie odkąd stała się Niną wymkneła się spod kontroli.
- Nie chcę tego słuchać.
- A może powinieneś, bo wtedy może byś zrozumiał że nie idzie już za nią nadążyć.
- Może zbyt słabo się starasz?
Asir zacisnął zęby.
- Kylie jest jak czarna wdowa, kopuluje a potem zabija, nie pisałem się na to.
- Ciężko znosisz porażki.
- Żebyś wiedział.
- To może powinieneś nad tym popracować, w końcu ją kochasz.
- Kochałem jej poprzednie wcielenie, to co zostało.... To bardziej chęć uduszenia jej za lekkomyślność.
- Tak bym tego nie nazwał.
- Nie? A jak?
- Myślisz, że Kylie to rozpuszczona nastolatka bo nie możesz za nią nadążyć, ale to odpowiedzialność a nie brak rozwagi nią kieruje.
Asir spojrzał ze zdziwieniem.
- Odpowiedzialność? - Tony skinął potakująco głową.
- Stara się żebyś czuł do niej niechęć, bo tak jej łatwiej, izoluje wszystkich nie dlatego, że tego chce, każdy kto znajduje się zbyt blisko niej narażony jest na niebezpieczeństwo i ona doskonale o tym wie. Zapamiętaj sobie, Kylie jest perfekcjonistką, nie kieruje się egoizmem, jest doskonała i odsuwając się od was, po prostu chce was chronić.
Asir spojrzał poważnie na Tony'ego
- Dużo o niej wiesz.
- Była żoną mojego brata a to znaczy, że jest niezwykła.
Tony odszedł a Asir zamyślił się.
Powoli na oddziale robiły się pustki, nasze oddziały wraz z uratowanymi agentami, postanowili świętować to, że przeżyli. Nikt chyba już nie pamiętał o Vanessie, tak mi się przynajmniej wydawało. Rzeczywistość była inna, podczas gdy ja siedziałam na podłodze w szatni ocierając łzy, Cole ku pamięci Vanessy wzniosł kieliszek i to samo zrobili pozostali, światła były pogaszone a na stole stały pozapalane świeczki.
Tony akurat szedł do automatu po kawę gdy zauważył światło w szatni i już miał je gasić, gdy spojrzał, że siedzę zapłakana na podłodze. Spojrzeliśmy na siebie, Tony podszedł niepewnym krokiem nieco bliżej a jednak w pewnej odległości :
- Kylie? - ciężko nabrał powietrza na mój widok.
- Nie wiem co powiedzieć, nigdy nie widziałem cię takiej....
Dokończyłam za niego
- Bezbronnej?
W tym samym momencie do swojej szafki podszedł Asir jakby nigdy nic i chyba próbował rozluźnić atmosferę.
- Łuu, miło popatrzeć jak królowa lodu topi się.
W oka mgnieniu wstałam na równe nogi:
- Zabiję cię!
Zerwałam się do niego, Asir cofnął się a Tony wystawił rękę zagradzajac mi drogę, odbiłam się niczym od bryły betonu, nie wiedziałam skąd u niego taka siła.
Asir spojrzał na Tony'ego
- A nie mówiłem? Mój czar prysł, poszedł a Tony opuścił rękę, wściekła podeszłam do szafki, uderzyłam w nią ze złością pięścią po czym kopnęłam, na to wszedł Rolly, spojrzał na Tony'ego jakby czekając na pozwolenie, a gdy ten kiwnął głową i pokazał oczami na mnie a sam wyszedł, Rolly podszedł bliżej i oparł się o szafkę obok, w którą nie zdążyłam uderzyć. Ciężko dyszałam z trudem przełykając łzy
- Naucz mnie tego na nowo.
- Czego? Spojrzałam na niego :
- Naucz mnie na nowo wyłączać emocje, chcę żebyś to we mnie zgasił.
- Kylie, nie jesteś taka.
- Ale chcę być! Podniosłam głos, chcę żebyś wyłączył mi człowieczeństwo, chcę przestać czuć, inaczej zwariuję rozumiesz?! Nigdy Cię o nic nie prosiłam a teraz proszę możesz to dla mnie zrobić ?
- Kylie...
- Możesz?!!- spojrzałam błaganie.
Kiwnął głową potakujaco.
- Spróbuję.
Kiwnęłam głową, otarłam łzy i wyszłam z szatni, kierując się do rozsuwanych drzwi, idąc przez główną salę, Tony spojrzał z góry na mnie z taką jakąś czułością w wyrazie swojej twarzy jak nigdy przedtem. Wyszłam z oddziału, po chwili z szatni wyszedł również Rolly, przystanął i również spojrzał na Tony'ego, ale jego wyraz twarzy już zdążył się zmienić ponownie na kamienną . Rolly ruszył przed siebie i po chwili zniknął za drzwiami oddziału.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz