Kolejnego dnia razem z Jesse miałyśmy iść na oddział nieco później. Skorzystaliśmy z okazji aby zajrzeć do Vicky i podzielić się nowiną o Helen, ale gdybym wiedziała, że tak mnie zmartretują to chyba bym nie poszła. Siedziałyśmy jak zawsze na wielkich poduchach przy niskim stoliku pijąc kawę.
- Teściowa?? Nie wiedziałam, że ty masz teściową Vicky nie kryła zdziwienia
- Prawdę mówiąc ja też nie, ale mam i to nie byle jaką
- Jaka jest?
Odtworzyłam w myślach obraz Helen
- Niesamowita
Uśmiechnęłam się, Vicky i Jesse też
- Wkręciłaś się - powiedziała Vicky a Jesse wzięła łyka piwa
- Fakt
- A co z Asirem?
- Daj spokój, to zamknięty rozdział
- On też tak uważa?
- To on mi to powiedział
- No to zmienia postać rzeczy, chociaż nie widzę żeby inaczej na ciebie patrzył, kocha cię to widać
- Może i kocha, ale tak postanowił, Asir to super kochanek ale nie facet na życie. Postawiliśmy na przyjaźń i to mi wystarczy, ma kogoś to po pierwsze, po drugie - to już teraz inna miłość, chcę mieć w nim przyjaciela i zostawmy to
- No pewnie - zażartowała Jesse - ty ją lepiej zapytaj o Tony'ego.
Vicky aż zaświeciły się oczy
- Nie wierzę, no co ty?
Czułam że oblewam się rumieńcem
- Nie ma o czym mówić, trzyma mnie na dystans
- No nie powiedziałabym, chroni cię i wcale się z tym nie kryje - odparła Jesse
- To dlatego, że jestem cenna dla sprawy
- A może jesteś cenna dla niego?
Zapowietrzyłam się
- Nie sądzę, dopuszcza mnie na pewną odległość, ale ani kroku dalej
Vicky spojrzała na Jesse po czym na mnie
- Nie byłabym tego taka pewna, ale...
- No co? - zapytałam
- Nic, po prostu ostatnio w klubie widziałam jak tańczyliście
- No i...? - zapytałam zdziwiona
- Wspaniale razem wyglądacie, ta rodzina chyba coś w sobie ma, z Thorne'm tak samo pasowaliście - rozmarzyła się
Spojrzałam na nią i skrzywiłam się
- A może Thorne ma jeszcze jakiegoś brata?
Roześmiała się Jesse i spojrzała na mnie
- No co?
- Głupia
Zaczęłyśmy rechotać wszystkie trzy
- No ale tak serio, to co? Nie rajcuje cię? - zapytała Vicky
- Dajcie już spokój
- Dam ci spokój jak mi odpowiesz
Zamyśliłam się na chwilę i przypomniałam sobie jak się kochaliśmy, po chwili namysłu odpowiedziałam:
- Jest...
- No? - Vicky niecierpliwiła się
- No, ma w sobie to coś
Uśmiechnęłam się, obydwie spojrzały na mnie czując, że nie mówię wszystkiego
- A Rolly? Bo mam wrażenie, że ich rywalizacja nigdy się nie kończy.
- Odpuścił
- Jesteś pewna?
- Tak
- Ok, w końcu znasz go lepiej niż ja
Zamyśliłam się, powoli zaczęło mnie męczyć to przesłuchanie, od rana miałam bardzo dobre nastawienie do życia, ale czułam, że zaczyna wzmagać się we mnie rozdrażnienie dlatego postanowiłam szybko to przerwać.
Spojrzałam na zegarek
- Jesse, pora na nas
Jesse w lot się połapała w sytuacji i wstała prawie na baczność.
- Jestem gotowa, na razie Vicky
Vicky kiwnęła głową a my wyszłyśmy wprost do samochodu. Odjechałam z piskiem opon, Jesse spojrzała na mnie w czasie jazdy :
- Co z Tobą?
- Nic
- Widzę
- Po prostu chcę się skupić na złapaniu Barodo a nie roztrząsaniu z kim sypiam
- Nie przesadzasz trochę? Przecież to Vicky
- No właśnie, to Vicky, za chwilę powie coś Seth'owi albo Joe'mu i ruszy spirala
Jechałam coraz szybciej
- A jaki jest prawdziwy powód?
- Nie ma żadnego
Wjechałam na podziemny parking oddziału i zatrzymałam się, już chciałam wysiąść, kiedy Jesse złapała mnie za rękę :
- Kylie... Co się dzieje?
Czułam, że coś zaczyna gnieść mnie w klatce
- Chodzi o niego prawda?
Spojrzałam na nią i ciężko przełknęłam ślinę
- O Barodo?
Zapytała a ja spojrzałam na nią, wypuściłam ciężko powietrze :
- Męczy mnie to, że tyle to trwa, bawi się z nami, nie mogę przez niego normalnie funkcjonować
- Jasne, że możesz
- Jak?
- Normalnie, to nie Barodo jest problemem, tylko twoja głowa
Spojrzała na mnie poważnie, po czym wysiadła z samochodu i poszła na oddział. Zapaliłam papierosa opierając się o zagłówek, wypuściłam dym i zastanowiłam się na chwilę nad tym co powiedziała. Miała rację, im dalej od nas był Barodo, tym moja głowa mocniej szalała, bo tak naprawdę nikt z nas nie wiedział co planuje.
W końcu zgasiłam papierosa i weszłam na oddział. Kiedy weszłam Jesse stała koło J. T, spojrzała na mnie, podeszłam do nich :
- Cześć słonko
Odezwał się J. T, ale ja skinęłam tylko głową i spojrzałam na Jesse :
- Przepraszam
Jesse uśmiechnęła się
- Daj spokój, już zapomniałam
Taka właśnie była Jesse - kochana, podeszłam do niej a ta wyciągnęła ręce i objęła mnie z uśmiechem, ja też uśmiechnęłam się akurat w chwili kiedy podszedł do nas uśmiechnięty Asir :
- Nie przerywajcie
Odsunęłam się od Jesse a Asir mrugnął do mnie :
- Przyznam, że nie przestaniesz mnie zadziwiać
Pokręciłam głową z niezadowoleniem :
- Debil z ciebie - powiedziałam
- I idiota - dorzuciła Jesse, ten jednak uśmiechnął się szeroko zadowolony z siebie, a my poszłyśmy na główną salę, Jesse poszła do szatni a ja prosto do Colin'a, stanęłam obok niego:
- Masz coś? - zapytałam
- Przeczesujemy Kanadę, na razie cisza
- Chcesz mi powiedzieć, że go tam nie ma?
- Myślę że jest, po prostu sporo trzeba przeszukać, to potrwa
Powiedział wyraźnie poddenerwowany czując presję, zreflektowałam się:
- Przepraszam Colin, masz rację, wiem, że to trwa
Ciężko wypuściłam powietrze. Widząc zaistniałą sytuację, podszedł do mnie Rolly
- Wejdź do mnie
Spojrzałam, po czym poszłam za nim do gabinetu
- Jesteś poddenerwowana
- Wydaje ci się
Kiwnął głową na nie
- Wiesz, że to nieprawda, nic mi się nie wydaje, stwierdzam fakty
W końcu usiadłam - miał rację
- Masz rację, jestem, boję się, że im dłużej będziemy go szukać tym większą armię zbuduje
- Wiesz, że nie mamy na to wpływu, musisz zdać sobie sprawę z tego, że nawet śmierć Barodo - nie zamknie tego rozdziału, oboje wiemy, że ma wystarczającą ilość poplecznikow, którzy czczą go i będą robić wszystko żeby dokończyć jego dzieło
- Skoro tak, to po co go ścigamy?! Po co ścigamy jednostkę zamiast skupić się na całości?! Uniosłam się
- No pytam, po co? To tak jakby uciąć kawałek ogona wężowi
- Poradzimy sobie z islamskimi wyznawcami, to dla nas przeciwnik, którego nie lekceważymy, ale bez trudu stawimy mu czoła
- Wiesz co? Pogubiłam się, to na cholerę ścigamy Barodo skoro nie jest zagrożeniem?
- Nie powiedzialem, że nie jest zagrożeniem, ale to inny rodzaj przeciwnika
- Dlaczego?
- Bo Barodo nie walczy o słuszność swojej sprawy, on walczy z nami o ciebie
Poczułam się jakbym dostała w twarz
- Nie mówisz tego poważnie?
- Mówię. Też tego na początku nie załapałem, dopiero Tony uświadomił mi dlaczego Barodo prowadzi tą swoją chorą grę
Nie spodobało mi się to co usłyszałam
- Zginęło tylu ludzi i dalej ginie, tylko dlatego, że Barodo chce mnie?!
Rolly spuścił głowę
- To chore, przerwę to
Wstałam i szybkim krokiem skierowałam się do wyjscia
- Kylie zaczekaj, dokąd idziesz?! Kylie!!
Ale nie reagowałam, wyszłam z oddziału takim pędem jakby coś mnie poparzyło.
Rolly wziął do ręki swoją komórkę i wybrał numer:
- Helen, potrzebuję twojej pomocy.
Siedziałam przy kominku, popijając wino z kieliszka kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, otworzyłam i w drzwiach zobaczyłam Helen, nie kryłam zdziwienia :
- Helen?
- Mogę zająć ci chwilę?
- Tak oczywiście, wejdź, stało się coś?
- Jeszcze nie, ale musimy porozmawiać
Kiwnęłam głową, weszła do środka i usiadła przy kominku
- Usiądź proszę
Usiadłam na przeciwko niej
- Posłuchaj, wiem co chcesz zrobić, ale to nie jest rozwiązanie
- Rolly powiedział, że Barodo chodzi wyłącznie o mnie
- Powiedział ci prawdę, ale pamiętaj, że każda prawda ma swoje drugie dno
- To znaczy?
- Myślisz, że jeśli mu się oddasz to wszystko się skończy i przestaną ginąć ludzie, ale nie przestaną. To złudzenie.
- Nie rozumiem
- Posłuchaj, Barodo dostał obsesji na twoim punkcie, nawet jeśli cię zdobędzie, nie przestanie zabijać z obawy, że ktoś będzie chciał mu ciebie odebrać. Na celownik weźmie wszystkich, którzy potencjalnie chcieliby cię odzyskać, nie będzie się rozdrabniać. W pierwszej kolejności uderzy w Rolly'ego, Asir'a i Tony'ego.
Spojrzałam poważnie
- Czego by ci nie obiecał, zrobi to. Przyszłam żeby cię odwieźć od największego błędu zanim go popełnisz, bo Barodo właśnie na taki akt desperacji z twojej strony liczy. Wtedy nie będzie już musiał się hamować, rozumiesz?
Kiwnęłam głową i poleciały mi łzy
- Musisz ochłonąć i na chłodno ułożyć sobie w głowie plan. Wykorzystaj to, że temu szaleńcowi na tobie zależy. Niech to stanie się twoim atutem, ale zanim to zrobisz, odpocznij.
Kiwnęłam głową potakująco, a Helen wstała i wyszła, zostawiając mnie z tysiącem myśli, które kotłowały mi się w głowie
Nie wiedziałam co może je uspokoić, ale byłam pewna, że nerwy nie rozwiążą tego problemu tylko mnie zniszczą. Właśnie o to chodziło Barodo, żebym zrobiła się słaba i popadła w obłęd, po czym przyszła do niego po kolanach. Nie mogłam do tego dopuścić a mimo to targały mną emocje.
Obróciłam się tyłem do drzwi i chwyciłam rękoma półkę nad kominkiem. Próbowałam się uspokoić, przychodziło mi to z trudem, wtedy poczułam tak dobrze znajome mi ciepło na swojej talii, wiedziałam, że to Tony, znałam ten dotyk, chociaż nie słyszałam kiedy wszedł. Przypuszczam, że Rolly zaalarmował go o wszystkim, zaraz po tym jak wyszłam.
Obróciłam się przodem do niego, pogłaskał mnie po policzku, po czym mocno przytulił, nic nie mówił, wiedział, że nie chcę słuchać potoku słów, potrzebowałam przymknąć oczy by się wyciszyć. W tle leciała wolna piosenka Hold on. Staliśmy chwilę tak przytuleni, w końcu spojrzałam na niego :
- Nie chcę być dzisiaj sama
- Nigdzie się nie wybieram
Uśmiechnął się do mnie. Tym razem nie chodziło jednak o seks, tylko o bycie z nim. Po kilku sekundach leżeliśmy w łóżku w ubraniach, moja głowa spoczywała na jego klatce piersiowej, obejmował mnie ramieniem głaszcząc moje włosy :
- Chcę cię o coś zapytać
- Pytaj - powiedział bez namysłu
- Dlaczego ja?
- Bo jesteś wyjątkowa
- Pytam na poważnie
- A ja poważnie odpowiadam, posłuchaj, wiem, że jesteś bardzo samokrytyczna, ale... Spotkałem w swoim życiu wielu ludzi o różnych charakterach, ale zawsze tak jest, że jak ktoś ma zalety, ma też i wady i to jakoś się równoważy i to też pozwala nam poznawać wielu ludzi i zapominać o nich kiedy trzeba, z tobą jest inaczej...
- Daj spokój ja też mam wady, wiele wad
- Nie mówię że ich nie masz, ale gdybym miał wymienić zalety tych wszystkich ludzi na świecie, z którymi miałem do czynienia i połączyć w jedno, to od której strony bym tego nie robił, wszystko to znajduję w tobie, tak jakby ktoś cię zaprogramował z całym dobrodziejstwem tego świata. Nie wiem co to jest i nie wiem jak to nazwać, a ty może robisz to nawet całkiem nieświadomie, ale potrafisz zjednać ludzi swoim sposobem bycia, a wady o których mówisz, są tak przyćmione, że ciężko je zauważyć
- No wielu by się z tobą nie zgodziło
Uśmiechnął się
- Wielu odpycha od siebie fakty bo łatwiej wtedy znieść im porażkę, ale to nie znaczy, że jest tak jak mówią. Kiedy umarłaś większość zachowywała się tak jakby ogłosili żałobę narodową, daleko nie musisz szukać - Joe prawie dostał na głowę
- Myślę, że akurat Joe nie jest dobrym przykładem
- Każdy facet chce spotkać i posiąść kobietę, która byłaby unicestwieniem jego marzeń a kobiety zawsze mają jakiś swój mały defekt. Dla Barodo ideałem kobiety jesteś ty i nie wiem do której części jego pokręconej głowy miałabyś pasować, ale wiem, że to czego ty nie widzisz, dostrzegł w tobie właśnie on i nie spocznie, dopóki nie dopnie swego.
Teraz to Tony zamyślił się, ja natomiast zaczynałam odzyskiwać dobry humor
- A jaki jest twój ideał kobiety?
Uśmiechnęłam się, ale leżąc w tej pozycji, Tony tego nie widział, uśmiechnął się do siebie lekko :
- Musiałbym pomyśleć
- Ej
Szturchnelam go i zaczęliśmy się śmiać
- Nie mówiłaś, że jesteś zmęczona?
- Migasz się od odpowiedzi
- Spać
Podśmiechnęłam się pod nosem i rzeczywiście poczułam, że za chwilę odlecę. Długo nie potrwało, Tony owinął mnie szczelnie kołdrą, poprawił się na łóżku, pocałował moje włosy i przytulił mocniej. Po chwili odpłynęłam, nawet nie wiedziałam kiedy.