Wszystko w naszym życiu dzieje się po coś a każdy dzień naszego życia to lekcja. Spotykamy na swojej drodze złych ludzi i tych dobrych. Źli, uczą nas pokory i asertywności, ci dobrzy, przywracają wiarę w ludzi, wyzwalają pozytywną energię i może na krótko, ale sprawiają, że świat wydaje się być lepszy.
Po raz pierwszy od lat bałam się otworzyć oczy po przebudzeniu. Ostatnie miesiące żyłam na takiej adrenalinie, że nie potrafiłam
uwierzyć w to iż cokolwiek, może być w moim życiu prawdziwe.
W końcu zebrałam się na odwagę i nieśmiało otworzyłam powieki. Tony'ego jednak nie było. Spojrzałam na zegarek, dochodziła dziesiąta, już nie pamiętam kiedy tak długo spałam. I dlaczego nie było Tony'ego? Liczył, że wróci zanim się obudzę, czy zrozumiał swój błąd i po prostu uciekł?
I znowu te pytania, czułam, że powoli jestem na granicy wytrzymałości. Nina zabijała we mnie wszystko co dobre, czułam, że nią przesiąkam, że nie panuję już nad tym kiedy się nią staję. Wystarczyło ubrać się na czarno, zrobić mocny makijaż i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po prostu nią byłam.
Ubrałam się i poszłam do siebie wziąć prysznic, przebrać się i uszykować do wyjścia, w międzyczasie, kiedy kończyłam się malować zadzwoniła Jesse:
- Co tam? - zapytałam
- Gdzie ty się podziewasz? Przesłuchują Amira, jeśli Asir do niego wejdzie to już nic się nie dowiemy.
- Zaraz będę, ej Jesse...
- Tak?
- Czy Tony jest na oddziale?
Jesse spojrzała na Tony'ego, który wychodził z Izabelą z sali przesłuchań
- Jest, dlaczego pytasz?
- Tak tylko, już jadę
Tony z Izabelą podeszli do Asir'a, Zack'a i Mohit'a, Zack spojrzał na Tony'ego :
- Coś powiedział?
- Prędzej się w powietrze wysadzi niż coś powie
- To może ktoś powinien go przybliżyć do Allaha - Asir uśmiechnął się.
- Jest nam potrzebny - odparła Izabela
Podeszła do nich Jesse :
- To co robimy?
- Czekamy aż wyjdzie Cole, może jemu się uda
Długo nie musieli czekać i Cole wyszedł z niewyraźną miną, podszedł do nich i spuścił głowę, Mohit spojrzał na niego :
- No i ? Dowiedziałeś się czegoś?
Izabela spojrzała na niego:
- Cole, co Ci powiedział?
- Chce rozmawiać z Niną
Wszyscy poza Izabelą spojrzeli na niego poważnie, Izabela wyrwała się :
- To niech do niego idzie
Uśmiechnęła się a Tony spojrzał na nią z niezadowolenirm:
- Wykluczone
- Ale...
Próbowała tłumaczyć
- Powiedziałem nie
Podniósł ton głosu, nikt z obecnych nie odezwał się :
- To nasza jedyna szansa żeby coś powiedział...
Była mocno poirytowana, w tym właśnie momencie odezwałam się stojąc za nimi :
- Wejdę do niego
Izabela uśmiechnęła się a ja z posepną miną podeszłam bliżej, Tony spojrzał na mnie i pokręcił głową :
- Kylie nie
- Tony, może tylko tak uda nam się czegoś dowiedzieć
Asir spojrzał na mnie, pozostali też
- Poradzę sobie
- Jeśli nie wyjdziesz za dziesięć minut....
Nie zdążył skończyć bo mu przerwałam :
- Wyjdę.
Spojrzałam mu w oczy, po czym skierowałam się do sali przesłuchań, kiedy weszłam, Rolly i Kurt wyszli na mój znak, Amir spojrzał na mnie, usiadłam na przeciwko niego przy długim stole, spojrzał mi w oczy :
- Nie wierzyłem, że istniejesz, myślałem, że Barodo sfiksował, ale to naprawdę ty
- Do brzegu, gdzie on jest?
- Myślisz, że Ci powiem?
- Jestem pewna, że to zrobisz
- A co? Zabijesz mnie? Nie boję się śmierci
- Śmierć byłaby dla ciebie zbyt łaskawa, no ale twoja rodzina to już co innego
Uśmiechnęłam się szyderczo, w ułamku sekundy znowu byłam Niną
- Ty suko! Jeśli ich tkniesz zabiję Cię!!
Roześmiałam się
- Wiesz co ty mi możesz?
Amir zaczął sapać ze złości
- Powtórzę pytanie gdzie on jest?
Wyjęłam komórkę i pokazałam mu zdjęcie jego syna :
- Ile ma lat twój syn co? Zostało mu chyba więcej życia niż miała moja siostra i brat, myślisz, że jesteście tacy cwani? Zabiję Was waszą bronią więc lepiej mnie nie prowokuj pytam ostatni raz, gdzie jest Barodo?
Przełknął ciężko ślinę :
- Ukrywa się w Alpach
Chwyciłam stół i z całej siły odepchnęłam go tak, że przycisnęłam Amira do ściany razem z krzesłem :
- Kłamiesz!!
Do pokoju wbiegł Asir wysłany przez Tony'ego :
- Kylie!!
- Pytam gdzie jest Barodo?!
- W Kanadzie! Buduje armię bo mamy straty!
- Jeśli mnie okłamałeś wymorduję Ci całą rodzinę tak jak wymordowaliście moją, pamiętaj o tym. Puściłam stół, po czym spojrzałam na Asir'a :
- Muszę stąd wyjść
Asir kiwnął głową
- Idź
Skinęłam głową, po czym wyszłam, przechodząc koło czekających z oddziału i powiedziałam nie zatrzymując się :
- Barodo jest w Kanadzie, buduje przeciwko nam armię
Wszyscy popatrzyli po sobie, Jesse zapytala:
- Jak jej się to udało?
- Lepiej żebyś nie wiedziała
Odparł Rolly, wyszłam z oddziału i zapaliłam papierosa, przerażało mnie to co się ze mną od kilku dni działo, jakbym była w jakimś morderczym amoku, jak nie ja. Po krótkiej chwili przyszedł do mnie Tony i spojrzał mi w oczy :
- Co się dzieje?
- Nie wiem, czuję się tak jakbym w środku umierała, jakby Nina zabijała po kawałku moje prawdziwe ja, Tony ja tak nie chcę, nie daję rady, próbuję sobie to wszystko poukładać, ale nie potrafię, rozumiesz?
- Rozumiem, dlatego chciałbym Cię gdzieś zabrać
- Gdzie?
- Do kogoś kto pomoże ci to wszystko zrozumieć
Spojrzałam na Tony'ego
- Ale nie próbujesz mnie porwać i wywieźć gdzieś gdzie nikt mnie nie znajdzie?
Tony uśmiechnął się
- Bardzo chętnie bym to zrobił, ale jeszcze nie teraz.
- W takim razie gdzie teraz chcesz mnie zabrać?
- Na małą wycieczkę, wieczorem będziesz z powrotem
Spojrzałam na niego podejrzliwie :
- Kay ja wiem, że nikomu nie ufasz, ale czy mogłabyś spróbować? Widzę jak targają tobą emocje i dlatego chcę ci pomóc
- Ta wycieczka ma mi pomóc?
Tony był bardzo rozbawiony
- Bez wątpienia
- Dlaczego?
- Dlaczego co?
- Dlaczego chcesz mi pomóc?
Już miał coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili wycofał się, chwycił mnie za ramiona i pocałował w czoło
- To nie jest odpowiedź tylko próba manipulacji
- Dowiesz się, obiecuję
Westchnęłam ciężko
- Ok
Otworzył drzwi samochodu od strony pasażera i spojrzał na mnie uśmiechnięty
- Zapraszam
Wsiadłam bez słowa bo przyznam, że Tony mnie zaintrygował i byłam bardzo ciekawa co wymyślił. Podjechaliśmy pod wielki dom i zaparkowaliśmy na podjeździe, nie zadawałam pytań bo ciężko było mi okiełznać ciekawość. Otworzył drzwi i przez ogromny salon wyszliśmy prosto do ogrodu, z którego akurat do domu weszła pokojówka w białym fartuszku, na widok Tony'ego skłoniła się nisko.
Gdy minęliśmy drzwi tarasowe, ujrzałam potężny ogród, z boku krążył ogrodnik z kosiarką. Trawa była tak równa jakby ktoś przyciął ją od linijki. Ogród zrobił na mnie potężne wrażenie, kwiaty były zadbane, drzewa posadzone w równych odstępach. Nawet ogród mojej matki nie był tak imponujący. Zamurowało mnie, przez moment nawet pomyślałam o zdjęciu butów.
Przeszliśmy jeszcze kilka kroków, po czym zatrzymaliśmy się niedaleko kucającej kobiety, w starszym wieku, ale jakże zadbanej, włosy koloru śnieżno białego upiete starannie w kok. Pochylała się przy jakiejś róży, trzymając w ręku sekator a na dłoniach założone miała ogrodowe rękawiczki. Ubrana w sportowy dres, lecz tak bardzo zaabsorbowana i skupiona wykonywaną czynnością, zupełnie jakby odprawiała coroczny rytuał.
- Dzień dobry mamo
Po tych słowach odłożyła sekator, zerwała się na równe nogi i stanęła przed nami uśmiechnięta
- Tony, synu już myślałam, że przyjdzie mi tylko oglądać cię w gazetach.
Objęła go serdecznie, po czym zdjęła rękawiczki i odrzuciła na bok, spojrzała na mnie, nie byłam w stanie powiedzieć nawet słowa, stałam jak sparaliżowana, ona jednak spojrzała na mnie ciepło zupełnie tak jakby znała mnie od zawsze, Tony uśmiechnął się :
- Mamo, chciałbym Ci kogoś przedstawić
- Nareszcie
Tony nie zdążył mnie przedstawić bo kobieta wyciągnęła w moim kierunku od razu swoją drobną dłoń i przemówiła:
- Kylie, moja ukochana synowa, dzięki której odzyskałam syna, ale nigdy nie było mi dane poznać jej osobiście, witaj.
Dziwnie się poczułam, ale podałam rękę w wyrazie grzeczności
- Bardzo mi miło
- Mów mi Helen
Spojrzałam na Tony'ego i w końcu uśmiechnęłam się delikatnie kiwnąwszy głową
- Chodźmy na kawę, porozmawiamy
Helen przeszła przez ogród a my zaraz za nią, Helen usiadła w dużym fotelu przy stole, jej drobna postura dosłownie zatapiała się w nim.
- Kylie usiądź moje dziecko, proszę.
Wskazała drugi fotel, stało ich tam kilka.
Usiadłam a Helen spojrzała na Tony'ego :
- Tony każ Jessice przygotować kawę
- Oczywiście - odparł posłusznie i zniknął z salonu, Helen spojrzała na mnie i uśmiechnęła się życzliwie :
- Pewnie się zastanawiasz po co mój syn cię tutaj do mnie przywiózł?
Miałam ciężki oddech, uśmiechnęłam się
- Dobrze sypiasz?- zapytała znienacka
- Nie bardzo
- Chyba, że wypijesz wieczorem butelkę wina?
Było mi wstyd, ale właśnie tak było. Kiwnęłam tylko głową, bo nie byłam w stanie wydukać nawet słowa, zabawne, tak drobna osóbka a czułam się jakbym była na dywaniku u królowej angielskiej
- Żyjesz w stresie, na adrenalinie, gdy adrenalina spada czujesz, że słabniesz i nie wiesz co ze sobą zrobić, wiecznie zastanawiasz się czy jeszcze twoje życie będzie normalne, czy zaznasz szczęścia a na końcu dochodzisz do wniosku, że szczęście jest tylko dla śmiertelników a ty, jesteś przeznaczona dla innego świata, gdy przez moment jesteś szczęśliwa wydaje ci się że za moment się obudzisz i wszystko okaże się snem....
Mówiła a mi po polikach zaczęły płynąć łzy, nie mogłam uwierzyć, wszystko co mówiła było takie prawdziwe jakby mówiła o mnie, spojrzała w końcu na mnie:
- Czterdzieści lat temu, ja też miałam te same pytania w głowie i brak odpowiedzi. Nie znam ich do dzisiaj, moje krótkie małżeństwo dało mi dwóch wspaniałych synów, ale mój mąż nie rozumiał mojej pracy, mojego poświęcenia, nie rozumiał też mnie i tego jakie emocje mną targały każdego dnia, ale żyjąc w strachu o niepewne jutro, nie odważyłam się ponownie zakochać, chociaż nie raz była ku temu okazja,
dzisiaj jestem przez to sama i rozumiem błędy których mogłam uniknąć. Wtedy jednak byłam zbyt słaba żeby się przeciwstawić, na każdym kroku musiałam udawadniać, że jestem wystarczająco dobra. Ale im było zawsze za mało, dążyli do perfekcji, chcieli stworzyć ideał kobiety najemnika. Przez pięćdziesiąt lat istnienia agencji, to właśnie ty stałaś się uwieńczeniem ich marzeń, stałaś się Niną, kobietą doskonałą o stu twarzach, bezszelestną, perfekcyjną, wykształconą, budzącą zarówno strach jak i podziw, zostałaś pogromczynią najgorszych duchów, najgroźniejszych myśliwych, budzisz strach. Mnie nigdy się to nie udało, ani żadnej innej kobiecie, dlatego twoja doskonałość jest tak cenna, jesteś jedyna w swoim rodzaju, ale przytłoczona odpowiedzialnością z jaką zmagasz się przez całe życie. Nie potrafisz przestać walczyć i zapominasz o sobie. Wszyscy pokładają w tobie nadzieję a ty i tak nie dostrzegasz w sobie piękna, które od Ciebie bije, nie doceniasz się. Twoja osoba sprawia, że ludzie przy tobie czują się dobrze.
Tony stał na ogrodzie z papierosem w ręku, nie miałam pojęcia, że pali, spojrzałam na niego w chwili gdy Jessica postawiła przed nami kubki z kawą i odeszła.
- Kiedy upozorowano twoją śmierć, Thorne przyjechał do mnie i przeprosił za brak kontaktu, za to, że dał się zmanipulować swojej pierwszej żonie. Poprosił też o wybaczenie swojego brata i poprosił o pomoc. Tony długo walczył ze sobą, utworzył tą sekcję, czuł się odpowiedzialny za wszystkich, ale przede wszystkim, czuł się odpowiedzialny za ciebie.
W końcu przemówiłam
- Za mnie?
- Tak, za ciebie. Po tym wszystkim co się stało twoja śmierć była ratunkiem dla twojej cierpiącej duszy, a Thorne poprosił byś wróciła. Tony wiedział jakie będą tego konsekwencje i dlatego nie chciał tego robić, ale nie potrafił odmówić bratu widząc jak bez ciebie cierpi. Myślę, że może nawet Tony wtedy cię pokochał, tylko nie był tego świadomy. Kylie dziecko moje, ty musisz zacząć robić coś dla siebie, musisz pozwolić aby ktoś mógł cię kochać, dbać o ciebie, stworzyć dom, nie dom jako przebieralnia, prysznic czy łóżko. Potrzebujesz domowego ogniska, do którego będziesz chciała wracać nie myśląc czy Barodo jest za drzwiami.
- Wiesz wszystko?
Uśmiechnęłam się i otarłam łzy, ona również uśmiechnęła się:
- Wiem, wiem. Posłuchaj, nie dane nam było spotkać się wcześniej, ale skoro nadal żyjemy, pamiętaj, że zawsze mnie tu znajdziesz, zrób co musisz, skończ to z klasą, bo taka jest twoja rola w tym świecie, ale kiedy to się skończy, nie ważne kiedy i na jak długo, powracaj, zostawiaj Ninę przed drzwiami i wracaj jako Kylie, Kylie, którą myślę oboje moi synowie pokochali.
Spojrzałam na nią z niedowierzaniem, a ona spojrzała na Tony'ego i mrugnęła z uśmiechem potakująco do mnie:
- Tony kawa Ci wystygnie!
Tony wszedł do salonu, myślę, że umyślnie dał nam porozmawiać, znaczy, ciężko było nazwać to rozmową, bardziej wykładem, który jednak w krótkiej chwili pozwolił mi dostrzec to wszystko, czego nie mogłam dostrzec przez lata
- Dziękuję Helen, to dla mnie wiele znaczy
Tony usiadł we fotelu obok mnie
- Nie masz za co dziękować, bycie Niną to dla ciebie brzemię ale i dar, a ty jesteś wyjątkową młodą kobietą, jedyną, która jest w stanie temu sprostać
- Większość ludzi, którzy byli mi bliscy zginęli, przyczyniłam się do tego
- To nie prawda, ty tak to widzisz, ale w życiu wszystko dzieje się po coś, ludzie odchodzą ustępując miejsca kolejnym, są też tacy, którzy w nim zostają na dłużej lub na zawsze, nie my o tym decydujemy tylko ktoś tam
Pokazała ręką na sufit
- Większy i potężniejszy od nas, który ma swoje powody by tak wyglądało nasze życie, nie masz na to wpływu i choć jako Nina jesteś panią życia i śmierci, nie oszukasz przeznaczenia, każdy z nas ma je wpisane w swój życiorys.
Kiwnęłam głową a ta wzięła moją dłoń i dotknęła palcem mojej obrączki ślubnej :
- Ale mając świadomość, że masz moc decydowania o ludzkim życiu, musisz uwierzyć, że masz też tę moc, by zadecydować o własnym. Nie żyj wspomnieniami bo cię zniszczą i nigdy nie pójdziesz naprzód. Wspomnienia są tutaj - przyłożyła dłoń do mojego serca - to raj, z którego nie można nas wypędzić, ale muszą tu pozostać żebyś ty mogła żyć.
Spojrzała na mnie ciepło, po czym zabrała swoją rękę a ja spojrzałam na nią, po czym na Tony'ego, który uśmiechnął się do mnie.
To było niewiarygodne uczucie, poczułam otaczające mnie ciepło, tego dnia nie czułam się samotna, poczułam się silna, ważna, kochana? Nie potrafiłam tego nazwać, ale czułam się po prostu dobrze. W drodze powrotnej z radia wydobywały się dźwięki piosenki Stay Rihanny. Opierałam swoją głowę na zagłówku i przymknęłam oczy analizując słowa Helen, potrzebowałam ich, jak tlenu. Tony nie przerywał moich rozmyślań, doskonale wiedział, że potrzebuję pobyć sama ze sobą i swoimi myślami. Położył ostrożnie rękę na mojej. Nie opierałam się. Jego dłoń jakby promieniowała olbrzymim ciepłem, które w moment rozeszło się po całym moim ciele, to ciepło było dobre, potrzebne i takie znajome.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz