ROZDZIAŁ I
Jechałam przed siebie - bez celu, bez planu. Tysiąc myśli kłębiło mi się w głowie, większości nawet później nie potrafiłam sobie przypomnieć. A może po prostu nie chciałam pamiętać? Nie wiem co było gorsze? Strach czy niepewność? A może bardziej to, iż czułam uścisk nieznanej mi siły na moim ciele, niczym sidła, z których nie sposób się wyplątać.
Ledwo minęłam ostatnią krzyżówkę w mieście a z nieba runął potężny deszcz. Pędziłam jednak dalej w tym swoim niejasnym dla mnie obłędzie, odruchowo spojrzałam w lusterko i zorientowałąm się, że jedzie za mną samochód. Deszcz lał coraz mocniej, trudno w nim było dojrzeć cokolwiek. Czułam jak koła zaczynają tracić przyczepność, jednak docisnęłam pedał gazu, ledwo to zrobiłam pędzący za mną samochód zbliżył się jeszcze bardziej. Zerkałam w lusterko usilnie wypatrując kierowcy. Gdy w końcu udało mi się dojrzeć twarz Asira, oślepiły mnie światła nadjeżdżającego z naprzeciwka samochodu. Poczułam, że tracę panowanie nad kierownicą, w ostatniej chwili wyminęłam pędzące auto, po czym wpadłam w ostry poślizg, czułam jak koła kręcą się wokół po śliskiej powierzchni próbując złapać tor jazdy. Po chwili driftu wyprostowałam kierownicę , zahamowałam gwałtownie a samochód ustawił się na poboczu równolegle do drogi. Sięgnęłam rozwścieczona po pistolet i zamaszystym ruchem otworzyłam drzwi nie gasząc nawet silnika. Deszcz lał jak z cebra a ja wiele nie myśląc ruszyłam w stronę samochodu Asira, który zaparkował kawałek dalej jakby w bezpiecznej ode mnie odległości. Już miał wysiąść , gdy zobaczył, że celuję prosto w niego. W ostatniej chwili pochylił głowę na siedzenie obok i w tym samym momencie padł pierwszy strzał, za nim kolejne. Przednia szyba runęła wprost na niego, a przebite opony zaczęły obniżać podwozie. Słyszałam jak Asir przeklina w amoku, w końcu podnosząc się niepewnie z siedzenia wydarł się na mnie na całe gardło:
- Zwariowałaś?!! Chcesz mnie zabić?!!
Kusząca propozycja - pomyślałam i opuściłam broń. Czułam jak po polikach spływają mi strugi deszczu a ciśnienie zaczyna delikatnie obniżać swój puls. Zrobiłam krok do przodu, czekałam aż Asir wyjdzie i zacznie wykrzykiwać swoje racje, ale ten jeden jedyny raz kiedy naprawdę czekałam na jego reakcję by dokończyć to co zaczęłam - nawet nie drgnął. Wbił we mnie ten swój lodowaty wzrok, do dzisiaj go czuję jakby świdrował mnie na wylot. Popatrzyłam jeszcze chwilę, po czym ruszyłam z powrotem odjeżdżając z piskiem opon. Asir wiele nie myśląc sięgnął po telefon i zanim zdążył wybrać jakikolwiek numer, zobaczył w oddali światła mojego samochodu niknące za kolejnym zakrętem.
Nie wiedziałam co przyniosą kolejne dni, miesiące a może nawet lata, nie wiedziałam też jaką cenę przyjdzie nam zapłacić za błędy z przeszłości, ale wiedziałam jedno - nie cofnę się już przed niczym dopóki ten koszmar się nie skończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz