czwartek, 6 sierpnia 2026

ROZDZIAŁ XIV

ROZDZIAŁ XIV
Od samego rana trwało zebranie, Tony rozdzielał zadania, wszyscy byli bardzo poruszeni faktem, że Barodo się wymknął i kolejny raz nas wystawił choć mieliśmy go pod samym nosem.
- Macie zrobić tylko rekonesans czy rzeczywiście te korytarze tam istnieją i w którym kierunku mógł się udać. Nie wiemy jaką ma armię, nie wiemy też czy po śmierci Omally'ego działa sam, czy przewidział taką ewentualność, Rolly bierzesz jedynkę i oddział saperski z Red'em, oboje kiwnęli głowami, Hawk - wsparcie z powietrza.
- Robi się - powiedział Hawk.
Czekałam co powie do mnie, aż w końcu przemówił :
- Kylie za pół godziny wstawi się u Ciebie przeszkolona drużyna rekrutek. Proszę byś oceniła ich przydatność, ćwiczyli pod okiem mojej koleżanki, która zresztą tu z nimi przyjedzie.
Koleżanka - pomyślałam, niby normalne zadanie a jednak coś mnie zakuło, czyżbym poczuła uszczypnięcie zazdrości? Nie, niemożliwe, spojrzałam na Tony'ego, który uśmiechnął się lekko do mnie:
- Kylie...
- Tak? - ocknęłam się
- Jest jakiś problem?
- Nie, skąd.
- Asir Ci pomoże, zna Izabelę i jej pomocniczkę Mię. 
Asir uśmiechnął się, zauważyłam to. 
- To może poradzi sobie sam? Nie chciałabym przeszkadzać?
Asir był bardzo zadowolony z siebie, Tony spojrzał na nas, po czym na Gina i Kim.
- Gino, Kim, pomożecie im, nie chcę ofiar.
Gino i Kim zaczęli się śmiać a Tony poszedł.
Jedynka ruszyła na akcję, usiadłam przy Colin'ie i wyczekiwałam meldunku od Rolly'ego. Po jakiejś pół godzinie na oddziale zrobiło się małe zamieszanie, zauważyłam, że Tony do góry rozmawia z jakąś kobietą - ciemnoskórą, widać było, że dobrze się znają, pocałowała go w policzek a po chwili na dole kolejna sytuacja mnie zaskoczyła. Młoda, zgrabna szatynka z rozpędu skoczyła na Asir'a oplatając go nogami :
- Asir!
- Mia, dobrze wyglądasz.
Dziewczyna zeszła z niego w końcu i pocałowali się namiętnie. Tego już chyba było za dużo nawet jak dla mnie, już chciałam uciec najdalej jak się da, kiedy w słuchawce odezwał się Rolly. 
- Jedynka na miejscu
- Melduj - odpowiedziałam
- Wszystko wygląda tak jak to zostawiliśmy, same zgliszcza.
- Rolly!
Z oddali krzyknął Greg. 
- Poczekaj Kal, co masz Greg?
Podszedł do Greg'a a ten pokazał zapadlinę w ziemi, gdzie był odsłonięty kawałek żelbetowych schodów wprowadzonych z głębi  na zewnątrz.
- Znaleźliśmy, rzeczywiście musiał być tu cały czas i zwiać drogą wodną, wszystko na to wskazuje. 
Nagle usłyszałam w słuchawce wybuch, Tony podszedł z Izabelą, chyba chciał nas sobie przedstawić, ale wtedy krzyknęłam :
- Rolly co to było? Rolly?! 
- Hawk zgłoś się - powiedział Tony do słuchawki, wtedy i Asir z Mia zainteresowali się sytuacją, Asir spojrzał na mnie poważnie, pokazałam mu, że na ten moment nie wiem. 
- Zgłaszam się
- Co się tam dzieje?
- Chyba z trzydziestu ludzi, strzelają jak porąbani! Nie mogę nic zrobić, tam są nasi!
- Potrzebujemy wsparcia, długo się nie utrzymamy, ich jest cała plaga! 
Nie czekając na nic zaczęłam ubierać skórzaną kurtkę i spojrzałam na Tony'ego , zarówno Mia jak i Izabela patrzyły na mnie w jakiś dziwny sposób, Tony spojrzał na mnie:
- Ruszasz!
- Colin ściągaj śmigłowiec.
Szybkim tempem w biegu pobrałam broń i za moment biegliśmy już na lądowisko. Tony spojrzał na Asir'a.
- Pilnuj jej
Asir kiwnął głową i bez słowa pobiegł za mną. 
Po chwili już byliśmy w śmigłowcu. 
Rolly krzyczał przez słuchawkę :
- Mamy końcówkę amunicji a oni się mnożą. 
 Akurat szykowaliśmy liny do zejścia na ziemię, Asir powiedział rozbawiony :
- Zamawialiście pizzę? 
- Wreszcie 
Rolly odetchnął z ulgą 
- Tu dwójka jesteśmy na miejscu 
Tony był poddenerwowany, Izabela to zauważyła, spojrzała na Tony'ego :
- To do Ciebie niepodobne - uśmiechnęła się szeroko 
- Co? - zapytał Tony 
- Jesteś zdenerwowany 
- To trudna akcja 
- Rozumiem a czy to przypadkiem nie była Nina? 
Tony spojrzał na Izabelę:
- Owszem 
- Jeśli jest tak dobra jak mawiają to nie musisz się obawiać. 
Tony pokręcił głową :
- Izzy, ty nie masz pojęcia z kim walczymy, tu nie ma lepszych i gorszych, wszyscy są w takim samym niebezpieczeństwie. 
- Myślałam, że... 
Chciała się wytłumaczyć, ale przerwał jej 
- To źle myślałaś. 
Skarcił ją wzrokiem i spojrzał na Colin'a, Izabela spuściła pokornie głowę 
- Colin mów 
- Nasz oddział dotarł na miejsce. 
- Zabrali dość uzbrojenia? 
- Wystarczy żeby wybić cały pluton. 
Tony kiwnął głową a Mia spojrzała na Izabelę, która obserwowała monitory
- Kylie melduj 
Byliśmy pod strasznym ostrzałem 
- Dozbroiliśmy jedynkę, próbujemy się ewakuować żeby Hawk mógł wszystko wysadzić! 
- Pospieszcie się 
Nagle kula świsnęła mi koło ucha 
- Cholera! - zaklęłam pod nosem 
Tony nie krył zdenerwowania
- Daleko jeszcze?! - zapytał Colin
- Już prawie jesteśmy! 
Jak nigdy miałam na sobie kamizelkę, po ostatnich wydarzeniach wolałam nie ryzykować, chociaż dobrze wiedziałam, że na  broń, z której nas ostrzeliwali nie pomoże żadna kamizelka. 
- Zbliżamy się do śmigłowców! Niech Hawk nas osłania! - krzyknął Asir 
Hawk słysząc to obniżył swój lot i zaczął zataczać koła wraz z drugim samolotem żeby odwrócić uwagę strzelających 
- Jedynka odlatuje!! My też się zwijamy! Kylie dalej! - Asir krzyknął do mnie bo już prawie byłam przy śmigłowcu kiedy Kim upadła, dostała w nogę, Cole z samolotu wystrzelił w jej oprawcę, ale ja się cofnęłam 
- Kurwa Kal!! Co ty wyprawiasz?! 
Ale nie słuchałam, podbiegłam po Kim, wstała ale utykała na nogę, Asir wściekły podbiegł żeby mi pomóc, przerzucił Kim przez ramię i ruszył w stronę śmigłowca, spojrzał na mnie karcąco :
- Do helikoptera ! 
Biegłam zaraz za nim, Asir podał Kim Cole'owi i już miał wsiadać na pokład kiedy obrócił się i spojrzał na mnie, w tym samym momencie kiedy obróciłam się tyłem do śmigłowca by upewnić się, że nikt w nas już nie celuje, padł strzał, Asir nie zauważył że chwytam się za klatkę, dopiero kiedy zreflektował się w sytuacji zaczął strzelać jak opętany do faceta, który we mnie wymierzył, oczy mi się zaszkliły, nie mogłam zrobić kroku, spojrzał na mnie i zauważył, że trzymam się za klatkę, pokiwał głową :
- Nie, Kylie, nie wygłupiaj się, podbiegł do mnie, chwycił mnie ale osunęłam się po nim
- Nieeee!!! 
Gino wybiegł z helikoptera żeby mnie przejąć od Asir'a 
- Asir zgłoś się, co się tam dzieje do cholery??! 
Asir spuścił głowę i powiedział roztrzęsionym głosem :
- To Kylie.... Tracimy ją... 
Colin spojrzał w monitor
- Wystartowali 
Gino szybko rozerwał mi bluzkę i zobaczył kamizelkę, Asir klęczał przy mnie, w tym czasie, Tony usiadł na krześle jakby uszło z niego życie, jego oczy zrobiły się szklane, Izabela położyła mu rękę na ramieniu ale strzepnął ją jak kurz:
- Nie
Odpowiedział surowo, Colin spojrzał na Tony'ego, w tym czasie Gino zobaczył potężny nabój w kamizelce, wyrwał go i rozpiął kamizelkę, rozdarł mi bluzkę i zobaczył zasinienie, uderzył mocno w klatkę, po czym naciągnął adrenalinę w strzykawkę i wbił centralnie w serce, po chwili zerwałam się z pozycji leżącej jakbym pierwszy raz w życiu złapała w płuca tlen, zaczęłam ciężko dyszeć, Gino uśmiechnął się a Asir odetchnął nie mogąc uwierzyć w to, że żyję, oparł głowę o ścianę helikoptera i spojrzał w górę jakby dziękował Bogu, wytarł łzy. Gino szybko podłączył ekg żeby sprawdzić pracę serca, Kim była aż spuchnięta od płaczu, Gino odezwał się do Colin'a przez słuchawkę :
- Wróciła 
Colin odetchnął z ulgą i spojrzał na Tony'ego :
- Szefie, Kylie żyje, nie wiem co i jak dokładnie ale lądują za 10 minut. 
Tony przejechał dłońmi po swoich włosach, po czym spojrzał na Colin'a:
- Szykuj medyków 
Colin kiwnął głową uśmiechnięty, w tym samym czasie Gino urwał papier z ekg i spojrzał na mnie 
- Jak się czujesz? 
- Jak po seksie z Asir'em 
Gino zaczął się śmiać a Asir puścił do mnie oczko, podniosłam się z pozycji siedzącej, Kim doskoczyła do mnie, pogładziłam jej włosy :
- No już Kim, jest ok, nic mi nie jest. 
Próbowałam skasować dekolt swojego porozrywanego ubrania, Kim usiadła, spojrzałam na nią, ale byłam trochę blada, to z powodu chwilowego niedotlenienia. 
- Jak noga? 
- Co tam noga, już zapomniałam. 
Uśmiechnęłam się, helikopter wylądował, od razu do wyjścia dobiegł pierwszy oddział z Rolly' m na czele, wyszłam o własnych siłach i spojrzałam na Rolly'ego, był poważny, zmierzył wzrokiem Asir'a:
- Nie patrz tak, nie umarłam. 
Reszta wyszła zaraz za nami, Cole wyniósł Kim, Rolly spojrzał na nią bez zastanowienia i wziął na ręce, po chwili zaczęli biegać po lądowisku lekarze, ja skierowałam się prosto do budynku, Tony stał przy drzwiach, uśmiechnął się do mnie :
- Trzeba Cię zbadać, czekam w medycznym. 
- Dobrze. 
Kiedy weszłam na oddział i skierowałam się do szatni, po drodze wszyscy na mnie patrzyli łącznie z Mia i Izabelą. 
Weszłam do szatni, czułam ból w klatce, wyjęty nabój miał spory kaliber, z trudem zdjęłam z siebie kurtkę i próbowałam uspokoić oddech. Zdjęcie kamizelki i bluzki by się przebrać zakrawało na cud, usiadłam na ławce, Jesse wpadła jak oszalała i podbiegła do mnie:
- Kylie co z tobą? 
- W porządku. 
Ale chyba sama siebie próbowałam oszukać, nie było w porządku, czułam się obolała. 
Jesse zorientowała się:
- Przynieść Ci coś? 
- Wodę. 
Asir spojrzał na mnie:
- Pomogę Ci
- Nie, poradzę sobie. 
Jesse podała mi wodę w kubku, wypiłam i zgniotłam kubek. Oparłam głowę o szafkę, po czym wzięłam oddech i przez siłę podniosłam się by wyjąć z szafki czarną luźną bluzkę rozpinaną na guziki. 
Z trudem zdjęłam kamizelkę i koszulkę, na klatce widać było potężnego krwiaka, przebrałam koszulkę na naramkach i zarzuciłam na siebie bluzkę :
- Będziemy na sali jakby coś. 
Powiedziała Jesse, kiwnęłam głową bez słowa a Jesse pociągnęła Asir 'a za sobą. 
Wyszłam zaraz za nimi i skierowałam swoje kroki do oddziału medycznego zapinając po drodze guziki od połowy brzucha. W medycznym czekał już na mnie Tony z Ginem, który wypakowywał jeszcze leki z torby, weszłam i usiadłam bez słowa na kozetce, Tony spojrzał na mnie. Milczałam, od niepamiętnych czasów coś w mojej głowie się zatrzymało. Nie raz ocierałam się o śmierć ale tego dnia, wszystko czułam jakby mocniej - to skłoniło do refleksji, której dawno nie miałam, refleksji na temat życia i tego dokąd zmierza. 
W końcu jednak spojrzałam na Tony'ego, który milczał cały czas, naciągał kolejne leki ale unikał kontaktu wzrokowego, Gino widząc tą sytuację wyszedł a Tony w końcu jednak spojrzał mi w oczy, jego wzrok miałam wrażenie, że przeszywa mnie na wskroś. 
- Jeszcze Cię takiego nie widziałam. 
Uśmiechnął się delikatnie, ja też. 
- Jakiego? 
- Zdenerwowanego. 
- Przepraszam - powiedziałam 
Spojrzał na mnie:
- Nie mogłam zostawić Kim, musiałam.... 
Spojrzał na mnie, teraz spoważniał, w tle leciała melodia piosenki give me love, ale sama melodia, wziął moją rękę, podwinął rękaw i wbił igłę, powoli zaczął podawać mi zastrzyk, w końcu odpowiedział 
- Zrobiłaś to co każdy dowódca zrobić powinien, ale... Przez moment... Kiedy nie wiedziałem czy żyjesz... 
Wyjął igłę, spojrzałam mu w oczy a on kontynuował odkładając strzykawkę :
- Nie wiem co bym zrobił, gdyby coś ci się stało. 
Zapadła cisza, ale w środku poczułam cudowne ciepło, coś czego już dawno nie czułam. A więc jednak nie byłam mu obojętna. 
Po chwili wyjął jakąś maść, wziął długi patyczek zakończony watą i spojrzał na mnie:
- Może zaszczypać. 
- Wytrzymam
- To złagodzi ból i przyspieszy gojenie. 
Chwycił moją bluzkę jedną ręką żeby odsłonić mi dekolt, spojrzał na mnie:
- Mogę? 
- Tak. 
Delikatnie odchylił i zaczął nakładać specyfik, o którego skład nawet nie chciałam pytać. 
- Zostaniesz na obserwacji? 
- Nie, chcę wrócić do domu. 
Nie komentował ani nie pytał o nic. 
- W porządku, odwiozę Cię do domu. 
Skinęłam głową, Tony spojrzał na mnie :
- Wieczorem będę musiał jeszcze podać zastrzyk i raz jeszcze opatrzyć. 
Kiwnęłam porozumiewawczo głową. 
- Zabiorę wszystko. 
Zaczął pakować ampułki z lekami do torby, a kiedy skończył, podał mi rękę by pomóc zejść z kozetki. 
- Możemy jechać. 
Podałam mu rękę, zeszłam z kozetki po czym szłam już samodzielnie. Tony otwierał mi każde drzwi i puszczał przodem, nie rozglądałam się, ale czułam na sobie wzrok Izabeli kiedy wychodziliśmy z oddziału. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz