niedziela, 2 sierpnia 2026

ROZDZIAŁ XIII

ROZDZIAŁ XIII
Następnego dnia postanowiłam iść na oddział, bo czułam, że w domu po prostu zdziczeje. Jesse i Tony stali u góry patrząc jak Rolly i Asir prowadzą zaciętą walkę, tym razem nie wyglądało to jakby po prostu ćwiczyli, bardziej przypominało to walkę o pozycję. 
- Pozabijają się w końcu, ktoś powinien to przerwać. Właśnie w tym momencie ja weszłam na salę, Tony spojrzał z uśmiechem:
- Jest i ona, kość niezgody. 
- Myślisz, że ta walka kogutów to... 
Tony spojrzał na Jesse i uśmiechnął się unosząc brwi , po czym i ona uśmiechnęła się :
- No tak, mogłam się domyślić, ma Szef groźną konkurencję - zażartowała. 
- To dla mnie żadna konkurencja. 
Jesse wydawało się stwierdzenie Tony'ego bardzo aroganckie widząc obraz sytuacji, w końcu Tony spojrzal na nią:
-  Idziemy? Spełnię twoją prośbę. 
- Nareszcie. 
Jesse ruszyła za Tony'm. Weszli na salę akurat w momencie, kiedy stałam po środku nich i próbowałam ich rozdzielić, Tony podszedł do nas, zdjął marynarkę i podał mi ją. 
- Kylie możesz?
Kiwnęłam porozumiewawczo głową, wzięłam bez słowa marynarkę i szybko odsunęłam się obok stającej  Jesse, ta uśmiechnęła się :
- To się nasi chłopcy doigrali. Szczerze, po tych słowach byłam przerażona. 
Tony przeszedł na środek sali, był bardzo opanowany, podwinął rękawy koszuli i spojrzał na obydwóch. 
- Możemy zaczynać Panowie. 
Rolly starał się być ostrożny, dobrze wiedział kim jest jego przeciwnik i najwyraźniej  nie zamierzał go lekceważyć, w przeciwieństwie do Asira, który ledwo usłyszał hasło do ataku, od razu ruszył w stronę Tony'ego. Ledwo podbiegł by go uderzyć a Tony odrzucił go na ścianę. 
Asir syknął, ale podniósł się od razu. Jego wytrzymałość na ból była ogromną. Szybko ruszył ponownie ale Tony obrócił się w powietrzu i uderzył z wyskoku, tym razem chwilę dłużej zajęło mu podniesienie się i właśnie ten moment nieuwagi jakby się wydawało, skłonił Rolly'ego do podjęcia decyzji o ciosie. Jednak Tony miał potężną podzielność uwagi. Widziałam co zrobił pod moim domem, technika Rolly'ego była bardzo dobra, ale nie tak dobra jak Tony'ego. Nikt z nas nie potrafił walczyć jak on i  właśnie wówczas, gdy wydawać się mogło że Rolly zyska przewagę oddając pierwszy cios, czujność Tony'ego sprawiła, że rzucił się dosłownie na planka na mate i tym samym Rolly zamiast uderzyć z wykopu, przeskoczył przez niego. Chciał  zdążyć by ponownie zaatakować zanim Tony wstanie, ale ten tak jak padł na podłogę tak odbił się z powrotem by stanąć na macie i kiedy Rolly wyskoczył, Tony zrobił dokładnie to samo obracając się w powietrzu i robiąc przysłowiowe nożyce łapiąc nimi Rolly'ego w locie. 
Upadli oboje. W dokładnie tym samym momencie  Asir podniósł się. 
Tony nie zwalniał uścisku wręcz przeciwnie, zacisnął nogi z taką siłą że Rolly uderzył w matę co oznaczało, że nie zamierza dalej walczyć. Prawdopodobnie stwierdził że woli zakończyć tą nierówną walkę z godnością, niż narazić się na całkowitą przegraną. Tony zwolnił chwyt i oboje wstali. Rolly podał mu rękę a Tony odwzajemnił mu uścisk. Przycisnęłam do siebie z ulgą marynarkę Tony'ego, zapach był powalający. 
I właśnie w momencie kiedy wydawałoby się, że to koniec, Asir uderzył Tony'ego w nerki, mocno, za mocno powiedziałabym, teraz już wszyscy wiedzieliśmy, że to nie może skończyć się dobrze. Zachodzenie przeciwnika od tyłu, było nieprofesjonalne dla nas wszystkich, ale też nikt nie zaznaczył reguł walki co oznaczało, że wszystkie chwyty dozwolone. Tony'emu jednak się to nie spodobało, bo Asir naruszył jego twarde zasady. Widziałam jak Tony zaciska zęby ale ani drgnał, Rolly odsunął się i stanął obok mnie i Jesse by być w odpowiedniej odległości. 
W tym samym momencie co Asir zadał kolejny cios i zaraz po nim następny, Rolly spuścił głowę, jakby wiedział co za chwilę nastąpi. Wszyscy wiedzieli, bo pochylili głowy jakby oddawali pokłon swemu Panu. Tony przyjmował ciosy, ale nadal stał niewzruszony zupełnie tak jakby medytował a chwilę później miał uwolnić energię, która dla Asir'a mogłaby oznaczać tylko jedno. Poczułam zdenerwowanie, Asir akurat miał zadać kolejny cios z wyskoku, gdy Tony jakby wystrzelił w powietrze i po chwili znalazł się tuż za nim. Ręką ścisnął mu gardło w taki sposób, że w ułamku sekundy Asir znieruchomiał a jego twarz zaczęła przybrała w ułamku sekundy siny koloryt. Uwolniona siła Tony'ego była wręcz imponująca, ale równie niebezpieczna. Mina Tony'ego była poważna, a cisza odbijała się echem od ścian sali. Nikt nie podnosił głowy, jeden ruch wystarczyłby żeby złamać kark Asir'owi. Twarz nie zmieniała koloru a ja w ułamku sekundy zauważyłam, że Tony unosi drugą rękę by chwycić za jego głowę i zakończyć jego marny żywot, wtedy krzyknęłam:
- Nie!!
Kamienna dotąd twarz Tony'ego zmieniła się nagle, spojrzał na mnie z tą swoją dżentelmenską łagodniscią i jakby w duchu uśmiechnął się delikatnie. Spojrzał mi w oczy raz jeszcze, po czym opuścił rękę i Asir po prostu wypadł z niej jak manekin upadając na matę.
Tony opuścił rękawy koszuli, poprawił kołnierzyk i podszedł do mnie biorąc marynarkę, początkowo nie załapałam, ciągle nie docierało do mnie to co zobaczyłam chwilę temu. 
- Kylie... 
Ocknęłam się i puściłam marynarkę. Wszyscy nadal stali w kompletnym bezruchu jakby czekali na gest ze strony Tony'ego. Asir zaczął odzyskiwać świadomość ale dalej leżał na macie. Wtedy Tony spojrzał na wszystkich i powiedział krótko :
- Możecie wrócić do treningu. 
 Dokładnie w tym momencie wszyscy jakby ożyli, Rolly i Jesse ruszyli w stronę Asir'a a Tony spojrzał na mnie i skłonił się w moją stronę, jakby mi się kłaniał a następnie wyszedł z sali. 
Późnym popołudniem Asir zachowywał się już tak jakby nic się nie stało, wróciłam z Jesse z obiadu i obydwie zauważyłyśmy, że wszyscy wpatrują się w poranną gazetę. Na mój widok speszeni odłożyli prasówkę a ja i Jesse podeszłyśmy do szeroko uśmiechniętego J. T, spojrzałam na niego i oparłam się o dzielący nas blat, Jesse zrobiła to samo rzując gumę:
- Coś mnie ominęło? 
Zapytałam uśmiechnięta, wtedy J. T sięgnął spod blatu gazetę, spojrzałam na pierwszą stronę, na której był nagłówek : BAL WIELKICH OSOBOWOŚCI W BIAŁYM DOMU pod spodem było duże zdjęcie moje z Tony'm tańczącym na tle prezydenckiej pary, Jesse wyrwała J. T gazetę, rozochocona :
- Pokaż, a to tak spędzasz wieczory, nie pochwaliłaś się zołzo, matko wyglądałaś zajebiście. 
- Daj spokój to nic takiego. 
- Klękajcie narody, mamy nową królową. 
Usłyszałam głos za sobą, to był Asir, Jesse była naprawdę w świetnym humorze 
- Chociaż kolor sukienki... Ja bym wybrał inny... 
- Na szczęście ty o tym nie decydujesz. 
Wyrwałam Jesse gazetę. 
- Nie róbcie sensacji. 
Asir zaczął się śmiać a ja poszłam do Colin'a, spojrzał na mnie inaczej niż zwykle i uśmiechnął się :
- Ty też? Nie wierzę. 
Usiadłam koło niego. 
- Wiesz to niecodzienny widok. 
- Tak, tak, Colin do roboty. 
- Tak jest. 
Spojrzał w monitor, po chwili przyszedł też Chris i pochylił się za mną, oparł brodę na moich włosach, to był taki przyjacielski gest, był bardzo zadowolony, uśmiechnęłam się, widziałam, że Tony stoi u góry i widzi tą scenę :
- Coś chciałeś powiedzieć? 
- Nie. 
- To z czego się cieszysz? 
- Cieszę się, że pod skorupą mordercy ktoś zdołał odnaleźć drzemiącą w tobie kobietę. 
- A jednak - posłałam mu kuksańca. 
- Spadaj. 
Pogoniłam go, poszedł z uśmiechem, w tym samym momencie mina Colin'a zrobiła się poważna, zauważyłam to:
- Colin co znalazłeś? 
- Nie spodoba Ci się 
- Nie baw się ze mną, znalazłeś Barodo? 
- No właśnie wszystko na to wskazuje, że ostatnie logowanie jego telefonu to rezydencja Omally'ego. 
Spojrzałam na Colin'a. 
- Nie było go tam, przecież sprawdziliśmy.... 
Colin milczał 
- Prawda? - zapytałam chcąc się upewnić. 
- Pod rezydencją był bunkier a z niego wyprowadzone kanały podziemne. 
Za moimi plecami odezwal się Rolly. 
Wstałam 
- Chcesz mi powiedzieć, że był tuż pod nami a kiedy wysadziliśmy wszystko, on sobie spokojnie wyszedł podziemnym korytarzem? 
- Na to wszystko wskazuje 
- To znaczy, że teraz... 
- Może być wszędzie - Asir dokończył za mnie 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz